czwartek, 29 stycznia 2009

Odcinek 15 - Wino Patykiem Pisane



... czyli rzecz o korbolach... a w "Czas na Kwas".. o kwasie, krótko o grze Kings Bounty oraz kilku filmach. Zapraszamy!

POSŁUCHAJ!

28 komentarzy:

Robert pisze...

No w końcu drodzy bracia!
Słowo zostało dotrzymane (ze będzie jeszcze jeden epizod w styczniu). Zasysam na playerek...

Papa pisze...

54 minutki Retro Redia :)
Warto było czekać!
Jeszcze taki tytuł odcinka :D
Zanim zacznę słuchać to dodam, że wino z taką etykietką jest jeszcze w sprzedaży.

Robert pisze...

Jabol Punk - KSU:

http://uk.youtube.com/watch?v=UWio6K5IvWA

to na temat a i do tego z tamtych czasów.

Przypomniało mi się jaką to mieliśmy metodę na sprawdzenie, czy jest się już pijanym, czy jeszcze nie.
Panie niech lepiej nie czytają:
Wchodząc do lokalu (pubu, pijalni piwa) rozglądaliśmy się za... najbrzydszymi dziewczynami. Potem zaczynaliśmy pić raz piwo, raz wino a czasem nawet dolewaliśmy do piwa wzmacniacz z przyniesionej ze sobą piersiówki (a to ze względów finansowych, by było taniej). W jednym pubie nas wyczuli i widząc jak siedzimy z piwami bez pianki (dolana wódka ścinała piankę) mieli na nas oko.
Wracając jednak do tematu, piło się do momentu, gdy te wcześniej "wybrane" panienki zaczynały się nam podobać. To był już najwyższy czas, by przestać pić i iść do domu :D

Teraz też lubię wypić wino. Czerwone. Najchętniej hiszpańskie na tą chwilę a z gatunków to: Merlot, Shiraz czy Cabernet.

Tu w UK wina są całkiem tanie a i dość często w promocjach można kupić za 3.50-5.00 funtów wina z górnej półki.
Te zwykłe, które kupuję (o wiele lepsze niż polskie) są po 2.79-3.49 funtów za sztukę. Dodam, że tu w przeciwieństwie do Polski ciężko jest kupić wino słodkie - na szczęście :)

PS Adam nie ziewaj tyle ;)

Przemek pisze...

Teatrzyk Zielone Oko wymiata! Czekam na kolejne części.

Filip_Nie Tylko Dla Orlow pisze...

Jak obiecali, zdążyli...przed końcem miesiąca.
LEce popić!

Anonimowy pisze...

Tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie :> koneserem tego trunku nie jestem, wole określać się mianem piwosza.

koras pisze...

siarkofrut, bomba, pryta... muszę wam powiedzieć, że tanie trunki pije czasem dzisiejsza młodzież. Keleris i amarena są w każdym razie wciąż w sklepach. Nie żebyM był jakimś znawca, ale czasem chodzi się na koncerty tudzież licealne integracje, wiec pelne zrozumienie tematu. kazda nazwa obila mi sie o uszy. Hehe

Król Maciuś i jego wacuś pisze...

Pamiętam jak dziś, gdy się pierwszy raz w życiu upodliłem. To było w 6 klasie podstawówki a wybranką mojego żołądka była butelka orzechowego wina CARO...
Od tamtego czasu przerzuciłem się na piwo :P

Król wacuś i jego Maciuś pisze...

Jeszcze jedno!
Cholera... to już drugi odcinek z rzędu, który mnie tak nostalgicznie nastawił...
Tak więc drodzy braciszkowie, BARON to nie wino, lecz nalewka!
Pamiętam jak dziś, byłem wtedy na pierwszym albo drugim roku studiów. Zupełnym przypadkiem wylądowałem na pewnej imprezie w melinie studenckiej (dziś nazywanej stancją) gdzieś w okolicach ulicy Traugutta we Wrocławiu. Pamiętam, bo była to jedna z najkrótszych imprez z moim udziałem. Opróżnienie półtora litra Barona, kulturalnie zajęło mi jakieś 20 minut... Potem - podobno - moja koleżanka Asia przez kolejne 20 minut próbowała ściągnąć mi glany z nóg.. Niestety nie dała rady i rano obudziłem się z jednym butem na nodze i drugim w wiaderku pod powierzchnią częściowo przetrawionej sałatki żydowskiej, parówki i tosta...
To były piękne czasy... ale ja już jestem stary...
Ech...

Papa pisze...

Jak mózgoje.. to też mózgotrzep ;) Ja mieszkałem swego czasu w akademiku z kolesiem, który pijał tylko wina! Kupował czarne porzeczki, mieszał z colą i jechał na tym większość imprez :) Ja na studiach nie piłem wina! Robię dopiero pierwsze swoje i to pić będę! Raz tylko miałem przygodę z czymś co nazywa się WARKA WINE (czyli wino gazowane http://www.winka.net/wino/strong-wine-768.html Na etykietce mają napisane "nikt nie dopił trzeciego" Hmm... nie polecam, wrażenia były nieciekawe :) Klepie jak szalone. )

Wino Bieszczady to taki hicior tutaj u nas. Produkują całkiem niedaleko - Pektowin Jasło. Pamiętam, że swego czasu znajomi zrobili sobie wycieczkę, ich plan był taki, że pójdą do pektowinu i kupią świeże ciepłe jeszcze winko :D Byłem tam jako jedna z dwóch trzeźwych osób... pektowinu nie znaleźli, nie dotarli tam nawet, bo wcześniej znaleźli jakiś pierwszy lepszy sklepik gdzie zakupili miejscowe specyfiki :D

Jak wracaliśmy do domu, żałowałem że jestem trzeźwy. :)

KOCHANICA DZIEDZICA! Mieliśmy to wino w sprzedaży ;)

ale tak jak już wspomniałem Bieszczady było nr jeden, później Węgrzyn (nie ma wina nad Węgrzyna jak to mawiają niektórzy) a teraz to już prym wiodą Baryłki. Takie wina w platikach (większa objętość i za butelkę nie trzeba dopłacać, chyba tylko dlatego w to uderzają).

O kompocie z porzeczek zapomnieliście panowie!
Papa nie zna się na winie! Więcej dżemów zrobiłem niż wina - powaga :) I Papa mówi: tak, robi się dżem z czerwonej porzeczki.

Ooo! Grzańca Galicyjskiego piłem u znajomej kiedyś :)
A Wino patykiem pisane jak już rano wspominałem ciągle jest w sprzedaży.

Kto nie widział ARIZONY to warto to gdzieś odgrzebać i obejrzeć.

"Pieniądze szczęścia nie przynoszą, ale wszystko bez pieniędzy to ch...."

A co do Rancza to wyobraźcie sobie, że ktoś nazwał wino Mamrot i oni wywalczyli prawa do nazwy. Wytwórnia wino musiała wycofać :)

A co do Siekierezady - to knajpa w Bieszczadach, w Cisnej stoi i czeka na wędrownych spragnionych przeróżnych napitków :)

Taaaaa palenie wymienić na wina :D
Tyle lampek ile wypalanych papierosów :)

Kurcze a ja nie gram wcale w gry :) Nie licząc ostatnio kości.
A swoje przygody z grami skończyłem na etapie Fallout 1-2 i GTA 2 :D Czyli daaaaawno.

Ha ha :) ja też nowych Bondów nie widziałem. Jestem tak w plecy z filmami, że aż wstyd. Starocie jakieś oglądam.

Arek mi przypomina seanse alkoho.... tfu filmowe u znajomej :) Zawsze zanim wybraliśmy coś do obejrzenia już lodówka chłodziła odpowiednie specyfiki. I później bywało, że każdy film bywał lżejszy w odbiorze.

Ja jestem fanem teatrzyku zielone oko, fanem Retro Brata Nocą :)
Idę już nic więcej nie piszę... limit wciśniętych klawiszy na dzisiaj wyczerpany :) Trzymajta się panowie.

Arek RR pisze...

Powiem tylko - ja pierdziele - dzięki i idę sie napić z radości. Tyle komentów w jeden dzień i to TAKICH komentów jeszcze nie było. No to po grzdylu panowie i do wieczornej soboty

Papa pisze...

A zdrówko Arku ;) I będzie motywacja do 16 RR bo robicie kawał dobrej roboty.

Zbyszek pisze...

Czesc chlopaki
w mojej czesci kraju, z ktorej pochodze mowilo sie "jabcol" no i pamietam wino o niewinnej nazwie
uwaga:
"KWIAT JABLONI", jak mozna bylo nie miec ochoty napic sie czegos o tak wdziecznej nazwie ;)
Dzieki za zyczenia urodzinowe i pozdrowienia, to naprawde cos wielkiego i piekny prezent na druga osiemnastke :)
Zielone oko, cos takiego istnialo kiedys w PR, mam racje? Kontynuuj, jest genialne :)
Z uszanowaniami

Filip_Nie Tylko Dla Orlow pisze...

Wiem, że siara, że kwas - temat podcastu, ale jedyne wino jakie przyswajam, to Liebfraumilch, czyli lekkkie reńskie, inaczej zwane Mryjką.

Nigdy nie piłem kwasu, siar, ale pamiętam wino musujące KAro, albo PIk... Tia...

Chłopaki, czapki z głów, miło i ciekawie. Prawie jak zawsze...

Czerwek pisze...

w mojej okolicy z win to najpopularniejsze wsrod mlodych to komandos...

a co do nazewnictwa... to jeszcze to: Chateau de Jabol :)

samosia pisze...

win w polsce nie pilam - za mala bylam wtedy ale z zaciekawieniem wysluchalam - co za fantazyjne nazwy :) W lecie uwielbiam pic Weinschorle czyli biale mocno schlodzone wytrawne wino zmieszane z porcja zimnej, gazowanej wody...bardzo orzezwia w czasie upalow! W zimie zato Glühwein - gorace, grzane wino czerwone przyprawione cynamonem, anyzkiem i gozdzikiem w czasie mrozu bardzo ogrzewa :)

Przemion pisze...

O jejku, ale mnie zabiliście tym tematem.
Winek się troszke piło, nazw do końca nie amiętam, pewnie to ten kwas :P
Najwięcej tego chyba szlo na pierwszych przystankach Woodstock, oraz kilku lokalnych barach, gdzie czasami serwowano ten trunek na szklanki w pewnych miejscach... tak, to były czasy.
Moje gusta już dawn się zmieniły, i nie pijam, jednak jakiś sentyment pozostał.

dziura pisze...

Witam. Prawdę mówiąc jestem trochę do tyłu z odcinkami, podobnie jak ogólnie z podcastami, 'odkryłem' ten twór całkiem niedawno. Mimo to muszę Wam (Panom ?) podziękować za świetną robotę, nic tak nie umila podróży tramwajem na uczelnię jak dobry podcast z odrobiną specyficznego humoru. I wcale a wcale mi to nie przeszkadza, że zbaczacie czasem z tematu.
Dopiero dzisiaj ściągnąłem odcinek "PUNKowo" i bardzo mi podpasował. Świetna sprawa w zimne popołudnie, po oblanym egzaminie jeszcze w dzień urodzin. Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Ahh łoiło się wincza w średniej na wagarach. Najlepsze wincza oczywiście z kartonu ;) Siarrra .. hehehe :D . A w parku tu i ówdzie można było zobaczyć koneserów. Na cześć Bachusa hip hip hurra!

witchaya pisze...

jestescie niemozliwi!!!
uwielbiam wasz podcast.
co do winka, to naprzeciwko mojej szkoly byl zaklad? jak to sie nazywa? produkujacy lokalne winka, na ktore chlopcy-twardziele w czasie dlugiej przerwy ponoc wyskakiwali czasem, dopoki... nie zwiedzili zakladu i nie zobaczyli jak takie winko powstaje i co potrafi tam plywac... no i twardziele zmiekli i przerzucili sie pewnie na cos innego. ot taka legenda.
a zupelnie z innej beczki to Adam ma niesamowite talenty - rewelacyjne sluchowisko, dawaj dalej a poza tym...
(mam nadzieje, ze sie nie obrazisz)to zobaczcie co on jeszcze potrafi zrobic!!!
http://www.tredowskiart.blogspot.com/
rewelacja!!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

Witam Panów :) Troszkę mnie nie było ale nie martwicie się jestem osłuchany z Wami na bieżąco...co do naszej alkoholowej spuścizny to moja przygoda z jabolami tak szybko się skończyła jak szybko się zaczęła...to była Wisełka nad naszym Polskim Morzem...poznało się paru kumpli z pankowych klimatów i podczas wieczornego spotkania na trawie walnęliśmy po butli tego trunku...zawartość tej butelki tak zgwałciła mój żołądek,że przez dwa dni nie mogłem dojść do siebie...od tamtej pory wolałem sponiewierać sie piwkiem :)....Teraz winko pijam dla zdrowotności oczywiście bez tych "polskich uszlachetniaczy" :)Co do nazw to taniego wina to chyba wymieniliście wszystkie :) ....Teraz wielkie gratulacje za Teatrzyk :) Też czekam na kolejną odsłonę :) Pozdrowienia z Wrocławia (Arek jak będziesz w pobliżu to daj znać ) dla Retro Braci :) P.S. Ja tam się nie mogę doczekać nowego sezonu lotniczego.... chodź kryzys może w nim nieźle namieszać, ale jestem dobrej myśli :) A jak wy radzicie sobie z tym "głodem" ?

Anonimowy pisze...

aa nie podpisałem się....to mówiłem ja Jarząbek Maldek :) pozdro chłopaki !

Skwarrr pisze...

Przypominam Panom, że obiecali Panowie jeszcze jeden odcinek Panów podcastu jeszcze w lutym...

Haaaaaalo!!!

Arek RR pisze...

Maćku - u nas problem jest taki że mamy wanny jednoosobowe :)

Topór pisze...

O nie komentowałem, podobało mi się bardzo.

Pozdrawiam.

Angel pisze...

jabolowe filozofie rozlozyly mnie na lopatki ! :) plakalam ze smiechu , a takze lezke uronilam za wspominkami,, tez sie pare jabcoków o nazwie "Torreador" wypilo w swoim zyciu, kiedy to sie 10 lat temu w stadninie pare miesiecy przepracowalo... cóz.. jesli wejdziesz miedzy wrony... :) z tego doswiadczenia pamietam jeden bonus-nie wyczuje od ciebie alkoholu ktos tak bardzo , kiedy piles jabola, nizli mialbys wypic chocby na przyklad piwo ;)

Papa pisze...

Panowie łapać za mikrofony bo naród czeka na nowy epizod ;)

Topór pisze...

Nagrywać !