poniedziałek, 11 maja 2009

Odcinek 17 - Pożegnanie z...



... czyli rozmowa o przedmiotach bez których nie mogliśmy się obyć a dziś stanowią relikt przeszłosci. W Czas na Kwas (który został drastycznie skrócony ze względu na zbyt długą część tematyczną) kilka słów o kilku filmach i .... posłuchajcie sami!

POSŁUCHAJ!

28 komentarzy:

Luke pisze...

No nareszcie nowy odcinek! Troszke słabszy od poprzednich ale najważniejsze, że wreszcie jest :)
Powtórze sie ale trudno. W tej chwili Retro Radio to mój ulubiony podcast. Inne wymiękają.
Tak trzymać panowie i czekam na ciąg dalszy.
Ps. Arek coś ostatnio ma bardzo słabą jakość głosu, dzwięk nie jest do końca czysty. Postarajcie się to poprawić. No chyba, że chce brzmieć bardziej retro to ok ;)

Angel pisze...

...albo nagrywajcie sie do jednego mikrofonu :D...no to do uslyszenia wieczorkiem :)

Filip_Nie Tylko Dla Orlow pisze...

NO wreszcie!!!!
Juz mi sie zakurzyl wasz RSS!

lece sLuchać

SkwaRRR pisze...

Zapomnieliście o prezerwatywach z jelita orangutana. Były takie! :P

Zbyszek pisze...

Witam chlopaki.
A wiec tak, pilem bezposrednio z syfonu i mialem z tego niezly fun. Mielismy syfon z serii "lakier metalic" z tym ze nasz byl zolty, tez mnie mierzilo nabijanie ale kiedys postanowilem zostac mezczyzna i w koncu sie przelamalem.
Pralnia: wystawcie sobie ze w blokach w Danii sa pralnie i korzysta sie z nich. Sam wiec w takiej piore. Wszyscy maja klucz do specjalnego zamka, ktory sie zatyka na listwie pod numerem dnia miesiaca i w linii dla jednej z 3 por dnia (rano, poludnie, wieczor) i cala pralnia zostaje w ten sposob zarezerwowana. Klucz zawsze jest w zamku wiec nie biegamy po sasiadach zeby go zdobyc.
W pralni sa dwie pralki automatyczne i suszarka, jest tez magiel i suszarnia z nawiewem. Luksus i za darmo, nie placi sie za nic. Tylko wlasne detergenty. Ale to juz nie jest ten sam styl co w Polsce gdzie byl kociol i gotowalo sie posciel. Pamietam tez zapach krochmalu, naciaganie po wysuszeniu i wizyty w maglu :)
Kasety VHS, wyszly z uzycia generalnie choc sa kraje gdzie ich sie nadal mocno uzywa np... USA
VHS wygralo nad BetaMax bo branza porno wybrala wlasnie ten format. Teraz tez wybrali BluRay i HDDVD umarlo. Pornosy sa important jak widac, dla mnie tez choc tu leca w telewizji.
Nie pozdrowiliscie mnie ostatnio i jest mi smutno.
pozdrawiam

RetroRadio pisze...

Dziuki!
Luke - W następnych bedzie lepiej (merytorycznie i technicznie)Obiecujemy!
Angel - do jednego mikrofonu nagrywalismy przed tygodniem... i skończyło się pijaństwem:-)
Filip - no wreszcie..:-)
SkwaRRR - ano... nasz błąd...
Zbyszek - Na pocieszenie napiszemy, że pozdrowiliśmy wszystkich i za razem nikogo...:-)(lubimy takie długie komentarze!!!!)

RetroRadio pisze...

Edit... ( w komentarzu powyżej oczywiście zamiast "Dziuki" (co to jest... nie wiem) ma być "Dzięki" oczywiście...

Luke pisze...

Ciekaw jestem tematu nastepnego odcinka. I mam nadzieje, że uda Wam się skrócić czas wydawania kolejnych części Retro Radia bo nie mam czego słuchać :(

Papa pisze...

Jak zwykle za szybko zleciało to po pierwsze. Po drugie teraz znowu trzeba będzie czekać na kolejny podkast niczym na LKP Tomafka ;)

Mam nadzieję, że tak nie będzie.

Chyba nie jest ze mną aż tak źle, bo pamiętam sporo z tych pozornie zapomnianych rzeczy. Fakt, że młodszy jestem od Was o jedną metkę kodu, ale jeszcze się łapałem na syfon czy młynek do kawy.

Winyli u mnie w domu nigdy nie było, bo nie było sprzętu grającego, który by to pociągnął. Zresztą szpulowego magnetofonu też sobie nie przypominam w domu... za to był u sąsiada i tam nagrywaliśmy też różne dziwne rzeczy. Kaseciaków za to było w domu kilka, zazwyczaj produkcji braci zza wschodniej granicy - teraz martwe kaseciaki zajmują niepotrzebnie przestrzeń na poddaszu. Podobnie jak Wy na szpulowym tak my na kasetach nagrywaliśmy swoje pierwsze podkasty :) Tylko RSSa nie było.

CD odchodzą w niepamięć. Wszystko co miałem nagrane na CD pokryło się mgiełką kurzu. Ostatnio odświeżałem muzykę, ale na co dzień wygodny się człowiek zrobił i rzeczywiście korzysta z mp3, z płyt DVD. Nawet w samochodzie dzisiaj zamiast 10-20 utworów zabieramy ze sobą 10X tyle nagranych mp3 na CD.

Kasety VHS też zapakowane w jakieś pudło. Umarł ostatni magnetowid to nie było sensu go nawet naprawiać, bo i tak praktycznie nie był używany. Widać taka kolej rzeczy. Teraz czekać, aż cena BlueRay będzie na tyle niska, że zacznie dominować na rynku i filmy na DVD będą marginalną częścią rynku.

Zastanawiacie się nad wypożyczalniami kaset, płyt DVD. Wydaje mi się, że nie jest to co kiedyś - pamiętam jak będąc młodym brzdącem w mojej okolicy były co najmniej dwie takie wypożyczalnie i często z nich korzystaliśmy. Jednak i dzisiaj takie funkcjonują w większych miastach i na studiach często ze znajomymi robiliśmy zrzutkę na jakieś DVD do pożyczenia na wieczór filmowy :)
między innymi w taki sposób ich zanudziłem Bezdrożami ;)

Pisałem też kiedyś już chyba u Roberta, że x lat temu pudła z kasetami, które trafiły później do jednej z wypożyczalni przewinęły się przez mój dom, to były czasy. Mieliśmy przez ten czas tyle tego, że na pewno wszystkiego nie obejrzeliśmy :)

Z młynka do kawy nie korzystałem, ale była tego w domu cała masa. Oczywiście większość również produkcji sąsiadów za wschodniej granicy. Kilka lat temu najpierw wszystko zostało spakowane w pudła, a później wyrzucone. Tak jak mówicie, kawa szczelnie zamknięta zrobiła swoje. Nikt już nie myślał o mieleniu. Chociaż przyznam, że rok temu znalazłem super sklep z herbatami i kawą, później nawet oglądałem młynki Brauna za niewielkie pieniądze, jednak pomysłu nie zrealizowałem. Ostatnio mało kawy pijam zresztą, ale to z obawy o własne samopoczucie.

Wspominaliście o kawie w szklance! Chłopaki - ja taką podaję! Czarna jak smoła prima, tak zasypana że można w niej łyżkę postawić. Wprawdzie nie ma tych trzymadełek o których mówicie, ale gustowne spodeczki w stylu GS :)

... ale spokojna głowa, mam takie trzymadełka w domu i bywa, że są używane. Może nie tak dużo jak dawniej z powodu przerostu ilości filiżanek i nadmiaru kubków, ale jednak :)

Syfon pamiętam średnio, albo napisze inaczej. Syfon pamiętam ale już bardziej jako jeden z gratów w spiżarni. Skończyła się jakaś partia naboi i nigdy już się sprzętu nie używało, właśnie tak jak mówicie - wyparły go gotowe napoje w butelkach. Swoją drogą pamiętacie Pepsi-Colę w takich dużych szklanych butelkach? Albo napój o dźwięcznie brzmiącej nazwie KASKADA, w takich zielonych butelkach, podobne dzisiaj można spotkać chyba tylko przy tanich przyprawach do zup :D

Z syfonem kojarzy mi się jeszcze znajomy, który w technikum zawsze opowiadał, że cudownym trunkiem musiałby być drink o nazwie OGNIE MOSKWY :) A co by to miało być? Wódka z syfonu :)) Czyli maksimum gazu, maksimum mocy. Później sprawdziłem jednak, że tak mówi się na mieszankę 100ml spirytusu+100ml wina musującego :)

Żeby się bardziej nie rozpisywać to w skrócie o listach, które rzeczywiście umarły, ale za czasu modemowego połączenia z Internetem listy wymiatały. Miałem jeszcze to szczęście, że było z kim pisać i przez kilka lat taka wymiana informacji miała rację bytu, co niestety od jakiegoś czasu faktycznie już się nie zdarza, a szkoda.

Telegram znam tylko z filmów, pager'y się rzeczywiście nie przyjęły u nas. To się sprawdziło w USA, dzisiaj pełni funkcję czegoś na kształt komórki bez możliwości dzwonienia (przynajmniej tak ja to widzę) tak rozbudowane są opcje pisania wiadomości.

Za to hitem były telefony u mnie. Centralę nową mamy dopiero od 2000 roku, a wyobraźcie sobie, że wcześniej mieliśmy telefon na korbkę. Było to urządzenie podłączone do linii telefonicznej i 9v bateryjki. Kręciło się korbką, podnosiło słuchawkę i czekało czy zgłosi się centrala. Najbardziej irytujące podczas rozmowy były teksty kobiet z centrali, które wpierdzielały się na linię i pytały czy "mówi się? mówi?" :D Pewnie nie jedną rozmowę w ramach nudy w pracy posłuchały.

Telefon mam na pamiątkę do dziś dnia. OK, żeby nie przeginać - to chyba tyle. Pozdrawiam i czekam na kolejne wydanie.

SkwaRRR pisze...

Papa mówi że ja na grzybach jade a sam takiego komenta walnął jakby do nosa pół lodówki wciągnął! :P

Papa pisze...

Sorry Maćku. Ty płacisz mi za komentarz a chłopaki płacą za każdą linijkę tekstu. W dodatku każdy płaci od siebie - wiesz jak jest, ciężkie czasy. Nawet ten komentarz przedłużam jak się da.

O! Kolejna linijka.

Retros jeden pisze...

Papa wystarczy juz bo mi się budżet na ten odcinek kończy :)

Grinch pisze...

Kawa sypana, zwana "piachem z doniczki" - to jest mi niezbędna do życia.
Bez takiej kawy, nie zaczynam dnia.

Anonimowy pisze...

Zapomnieliście o dyskietkach 3,5 cala i tych większych. Wszystkie były strasznie nietrwałe i bardzo wolno się z nich kopiowało.

Robert pisze...

nagrywanie na magnetofon szpulowy z radia przez mikrofon... i biada temu, kto wtargnął do pokoju w chwili nagrywania... :D Nocki z "Trójką" i "Wieczory Płytowe"... eeeeh - ja chcę come back! ;)

Zbigniew pisze...

dorzuce jeszcze Skladnice Harcerska i Adama Slodowego
Zbyszek

SkwaRRR pisze...

Robert... to se ne wrati :(:(

Topielica pisze...

Widzę, że w dobrym momencie wrzuciłam sobie RR w rss'y :) Nie słyszałam tylko wcześniej o rozmównicy. Tzn. wiedziałam, jak to działa, ale nie znałam nazwy. No i nie widziałam w użyciu magnetofonu szpulowego. Za to na kasety nagrywałam audycje radiowe jeszcze kilka lat temu.

tmfk pisze...

z tymi płytami i ich słuchaniem to moze nie do konca tak, że kiedyś nic nam nie przeszkadzało. Muzyki może słuchano tak jak dzisiaj ALE... Dawniej słuchaliśmy płyt, czy albumów jako całości. To chyba nie tyle tempo życia co sama technologia zabiła ten sposób słuchania: dzisiaj dostajemy albumy podzielone na traki i skaczemy sobie po nich jak zając w kapuście - coś co dawniej było może nie nie-do-pomyślenia ale najzwyczajniej niewygodne. Też wolę słuchać albumów jako całości - chociaż z drugiej strony coraz częściej sami twórcy nagrywają coś co jest garstką singli a nie spójną całością... a szkoda.

Maszyny na policji... pamiętam :) pamiętam... cztery kartki, trzy kalki, żeby napisać od razu w kilku egzemplarzach :)
Ech kupiłbym sobie maszyne taka starodawną, nie żeby na niej pisać ale żeby sobie stała i ładnie wyglądała... (czytaj: kurzołap).

atomowy Łukasz pisze...

ja czasów kolejek nie pamiętam, ale pamiętam jak babcia robiła dolewki ;) I dokładnie, do połowy ;)

Co do przeżuwania fusów... też lubiłem (lubię?) :)

Pozdrawiam
atomowy Łukasz

Filip_Nie Tylko Dla Orlow pisze...

Grundig MK 232 (znany tez jako odtwarzacz kasetowy WILGA) - mialem taki.

Kasety mialem pierwsza moją MAXELL C-46min, pamietam dokładnie. Stilony tez byly cool...

Maszyne też miałem, i otwieracz do konswer a na dole ładnie pachniało maglem...

Echhh

Dobry, lekko leniwy odcinek ale milo bylo...

pozdrawiam retro filip

Ekipa pisze...

Super odcinek. Syfony jeszcze można kupić, nawet nowe cena coś koło 150zł naboje też dostępne coś koło 10zł i można się przenieść w czasie :) Pozdro!

Parasit pisze...

Witam,
na wstepie chcialem napisac ze "znalazlem" Wasz podkast calkiem niedawno i ... wpadlem. Wpadlem na tyle gleboko ze dopoki nIe wysluchalem wszystkich odcinkow nic innego nie zagoscilo w moim grajku. Bardzo mi sie podoba to co robicie Panowie i teraz mam problem ktorego wczesniej nawet nie przeczuwalem - jakto trzeba czekac (niewiadomo jak dlugo!) na kolejny odcinek ??? To juz nie mozna dociagnac nastepnego i sie cieszyc?? Dolacze sie zatem jako kolejny fan czekajacy w kolejce, moze Was to choc troche zmotywuje :)

Ps. Chcialem dorzucic swoje 0.03 pln do prawie kazdego odcinka, ale stwierdzilem ze bylo by tego stanowczo za duzo. Moim chyba ulubionym odcinkiem byl ten o salonach gier i w zwiazku z tym chcialem zapytac czy widzieliscie moze projekt MAME (http://mamedev.org/) ? Polecam kazdemu fanowi automatow z salonow gier.

Pawel pisze...

Zupelnie zapomnieliscie o saturatorach... A na gruzliczance pol narodu jechalo!

Anonimowy pisze...

Odcinek niezły, choć miewacie lepsze.
Arek. Prośba. Skontaktuj się ze mną na maila w sprawie Spojców. Wasyl

koras pisze...

Słuchałem jadąc z ojcem przez Polskę i muszę powiedzieć, że oboje mieliśmy dużo radości z odcinka.

Marcin pisze...

Syfon leży w piwnicy ale nabojów brak, kaset MC mam sporo ale "taśmociąg" popsuty... Miałem wspomnieć o dyskietkach ale już ktoś przede mną o nich napisał.

Anonimowy pisze...

hej Chcialam tylko dodac ze pegery wciaz sa w uzyciu !!
Bez nich w szpitalu panowal by chaos !
Dzieki nim mozna przywolac lekarzy , rtg itp..
Jest w powszechnym uzyciu w szpitalach w Irlandii ,dzieki nim mozna przywolac wiele osob on-call

aga z Dublina

ps.lece po konserwe turystyczna bo narobiliscie mi smaka